Gdzie jestem? Fabuła

Fabuła:

Mamy rok 2013. Stany zjednoczone.
Po całym kraju grasują duchy, demony, wampiry, strzygi i inne kreatury. Jednak wiedzą o tym w rzeczywistości tylko nieliczni. Pośród niczego nieświadomych ludzi, żyjących w swojej szarej rutynie, znajdują się Ci, którzy przekonali się na własnej skórze co kryje się w ciemnościach.

My żyjemy inaczej, podróżujemy po kraju polując na to czego inni ludzie nie dostrzegają. Nie raz ratując im życie. Może nie tyle nie dostrzegają, tylko nie chcą, lub nie wierzą w to co widzą. Za każdym razem ryzykujemy, łamiemy prawo. Wozimy ze sobą broń naładowaną solą, kradniemy karty, podrabiamy odznaki i inne dokumenty by dotrzeć do śladów istoty na jaką polujemy. Nasze życie nie jest łatwe. Nie mamy też z tego materialnych zysków,  jednak z jakiegoś powodu nie umiemy już żyć inaczej, beztrosko jak inni. Nasze sny są niespokojne. Bardzo rzadko używamy naszych prawdziwych nazwisk, nie mamy stałego miejsca zamieszkania.
Jednak w stanie Wisconsin znajduje się stary zajazd. Do którego zjeżdżają się wszyscy łowcy. Tam każdy z nas znajduje miejsce dla siebie. Zawsze bezpieczny nocleg i jedzenie. Jest to miejsce gdzie gromadzą się informacje i przyjaciele.


Zajazd

Ciche, spokojne miejsce, nieco oddalone od miast i ruchliwych dróg. Do baru prowadzi leśny zjazd z drogi, drzewa wydają się tutaj martwe, jakby obojętne na podmuchy wiatru. Po chwili za niewielkim pasmem lasu rozciąga się łączka pełna kolorów, ale przeważają tutaj odcienie zieleni. Na lekkim wzniesieniu, pośród wysokiej trawy spoczywa drewniany budynek. Na pierwszy rzut oka może wydawać się stary i lekko zaniedbały, jednak im bliżej niego jesteś tym bardziej dochodzi do Ciebie jak bardzo się myliłeś. Zajazd ma dwa piętra, po wyblakłym kolorze okien można wywnioskować, że przydałaby się lekka renowacja. Do budynku prowadzi kamienna droga, która przed domkiem zamienia się w niewielkie drewniane schody po których można dostać się na werandę, spoczywają tu stoliki, krzesła bujane i wielka drewniana huśtawka. Na podwójnych drzwiach wejściowych widnieją mało komu znane znaki, jakby ktoś je zapieczętował. Każda osoba otwierająca je odnosi wrażenie spokoju i bezpieczeństwa. W środku jest przytulnie. Bar stoi bokiem do potężnych drzwi wejściowych. Pierwsza w oczy rzuca się długa masywna lada z lekko połyskującym blatem, stoją na nim popielniczki, chusteczki i karty "dań". Tuż za nią na półko ściance stoją rozmaite trunki. Tuż przed nią stoją pojedyncze, wysokie krzesła barowe. Przy ścianach znajdują się masywne drewniane stoły, którym towarzyszą duże krzesła i wygodne kanapy.
W dali na lekkim podwyższeniu stoi wielki stół bilardowy. Kilka metrów za nim, na ścianie wisi wielka tablica na której znajdują się skrawki gazet - praca dla łowców - ogólne wrażenie jest zawsze dobre, a widoki zza okien potrafią przyciągnąć swoim urokiem na kilkanaście dobrych minut. Z lewej od baru znajdują się drewniane schody. Na górze zaś, jest zwykły przedpokój. Na podłodze leży dywan nie pierwszej młodości. Wzdłuż tego korytarza biegną pokoje. Ponumerowane od 1 do 10, każdy pokój jest inny, nie ma dwóch takich samych. Na ścianach wiszą różne obrazy, po prawej stronie w oddali stoi komoda, a na samym końcu znajduje się okno za którym widać gałęzie drzewa stojącego tuż obok domu. Niemal dotykające szyb łapska natury. W całym budynku jest przytulnie i czysto. Światło dzienne jest jaśniejsze od wieczornych lamp, które dają niemal, ze półmrok. Co dodaje ciekawego nastroju.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz