poniedziałek, 29 lipca 2013

Zadanie "Mała Sprawa"

- Ey! – jasnowłosa dziewczyna ożywiła się nagle, patrząc na leżącego obok niej mężczyznę błyszczącymi oczami. Była już niemal północ, a oni, jako jedyni zostali nad Jeziorkiem. -pamiętasz to ogłoszenie na tablicy o gnomach w pobliżu zajazdu?
- Ym... No... Coś kojarzę.. A co? - patrzył na nią pytająco, czekając na odpowiedź.
- Moglibyśmy to zrobić skoro i tak nikogo nie ma... – uśmiechnęła się w sposób świadczący o najgorszych intencjach. Chłopak zarumienił się powstrzymując od śmiechu.
- Słyszałaś jak to zabrzmiało?
Dziewczyna prychnęła po swojemu - cicho tam. Zboczeńcu.
- Ej.. To nie ja powiedziałem że "moglibyśmy To zrobić skoro i tak Nikogo Nie ma."
Zaakcentował wymownie jej własne słowa, znów reagując śmiechem na próby sprostowania podjęte przez blondynkę w stylu „chodziło o gnomy!”
Po chwili zastanowienia zreasumowała mimowolnie, strzelając facepalma - kurde. To brzmi jeszcze gorzej..
- Tak.. Chodźmy łapać gnomy.. To będzie idealna wymówka..

Oczywiście, Kiru oskarżyła Alka o odwracania kota ogonem, co wspomniany wcześniej osobnik przyjął sobie głęboko do serca, dusząc się własnym chichotem.

Szybko spakowali się (UAAA! KOMARYY! WIO, ALEK, WIOO!), ustalili front (nadziewamy je na widelce?) oraz przygotowali (gdzie podziałeś ostatnie pudełko zapałek?!)

- No to.. Idziemy odganiać..
- Tylko uważaj żebyś się o jakąś dziurę nie przewrócił.... – ostrzegła dziewczyna, dosłownie chwilę po tym wyglebiając się na trawę. Gnomia dziura...
- K...Kiri... Brawo... 
Zerknął za nią po czym wybuchnął śmiechem. Trudno się było nie śmiać, gdyż blondynka właśnie wstała, prychając i otrzepując się. Zerknęła na niego ostrzegawczo.
- Nie widziałeś tego! – zaznaczyła kładąc nacisk na partykułę „nie”.
- Oczywiście... – stwierdził z pełną powagą.
Po paru minutach stwierdził, że Kir jest stworzona do wypędzania gnomów. Wpadała i potykała się o każda napotkaną dziurę, przy okazji klnąc na czym świat stoi. Pandemonium rozegrało się w momencie gdy coś wchłonęło ją niemal po pas.
- Żyjesz?
- Podpalaj petardy a nie się głupio pytaj. – warknęła wygrzebując się z wejścia do głównego gnomiego gniazda.
Sześć petard wrzucili w to oto wejście.
Kolejnych parenaście wylądowało w losowo znalezionych przez nich norach.
Odsunęli się przezornie – Alk z ostrożności, Kir, bo znała moc wynalazków szalonego pirotechnicznego mózgu.
Walnęło porządnie, żeby nie umiejszać mocy tego, co Kiru trzymała u siebie pod łóżkiem. Bose stopy dziewczyny zostały stratowane przez stado drących się dziko gnomów, które przecwałowały znikając w lesie.
Długo jeszcze było słyszeć ich kwiki, zanim w lesie zapanowała względna cisza.
- Wracamy? –spytał retorycznie Alk, wychwytując w mroku drobna sylwetkę. Mógł usłyszeć jak się przewraca i złorzeczy na czym ten świat stoi. Ta kobieta zdecydowanie była mistrzynią w potykaniu się o dziury, korzenie i wszelakie kamienie na ścieżce.
- W innym wypadku nie wyglebywałabym się na orła w kierunku samochodu... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz