piątek, 12 lipca 2013

Co z tego, że stoisz na środku skrzyżowania, jeżeli nie masz chęci, by iść dokądkolwiek?




Miano: Dastan Mitchell;
Wiek: 29 lat;
Pochodzenie: Anglia;
Grupa krwi: 0 Rh-;
Wzrost: 187cm
Broń: Shotgun; dwa pistolety; nóż.
Pojazd: Brak;
Specjalizacja: Wilkołaki; demony;
Pokój: W liczbie "52" pomiędzy "5" a "2" jest serduszko. Widać? Potrzebuję dwójkę.
Dastan posiada szczeniaka, którego przygarnął jakiś czas temu. Potajemnie sprowadził go do zajazdu.






 Charakter: Na pierwszy rzut oka może sprawiać wrażenie wyrośniętego dzieciaka. Uśmiecha się, gdy tylko jest możliwość i w ogóle wygląda jak gdyby nie dręczyło go żadne zmartwienie. Po bliższym poznaniu można wywnioskować, że wcale taki głupi nie jest. Nie grzeszy tępotą, a strategiczne myślenie zawsze było jego mocną stroną. Uwielbia przebywać w czyimś towarzystwie, pod warunkiem, że są to pojedyncze osoby. Rozmowny i wesołkowaty. Uwielbia widzieć uśmiech na twarzy innej osoby, a już nie mówiąc o tym, który on sam spowodował. Okey, potrafi dobrze z innymi rozmawiać, ale nie wyklucza to u niego bycia dobrym słuchaczem.
Misio od zwierzeń.






Wygląd: Wysoki, chuderlawy, łagodny. Pierwsze słowa, które mogą przyjść na myśl, gdy spogląda się na chłopaka. Mierzy sobie 187cm, a jego wyprostowana postura tylko je podkreśla. Pomimo dość dobrej kondycji i dużej zwinności, raczej nie może pochwalić się kaloryferem na brzuchu, jaki posiada większość łowców. Ma jasne, półdługie włosy, dość ciekawie kontrastujące z zielonymi oczyskami. Jasna skóra opala się w porażająco powolnym tempie i przez większość roku pozostaje naprawdę jasna. Co lubi najbardziej nosić? Przede wszystkim są to koszule w kolorach czerni, bieli albo szkarłatu. Najzwyklejsze jeansy do pary i niewielki pentagram na łańcuszku, który czasem owija na nadgarstku, czasem nosi na szyi. Rzadko się zdarza, by nosił coś bardziej wyróżniającego się, ale kiedy wie, że nie zamierza wychodzić z mieszkania, zakłada nierozpinaną bluzę z kapturem. Taki dresik w mysich kolorach.
Historia: dawno, dawno temu w niewielkim mieszkaniu na obrzeżach dużego miasta, żył sobie chłopiec. Nigdy nie wyróżniał się niczym specjalnie od swoich rówieśników. Dostawał dobre oceny w szkole, dogadywał się ze znajomymi, czytał dużo. Mimo wszystko najbliższa rodzina nie mogła się pozbyć wrażenia, że z tym chłopcem jest coś nie tak. Bardzo pasjonował się magicznymi stworzeniami, co nie było niczym złym, póki nie zaczął eksperymentować. W jego pokoju zaczęły pojawiać się dziwne rysunki, chłopak wygadywał rzeczy, o których mało kto chciał słuchać. Nic dziwnego, że rodzina nie dawała sobie rady z wychowywaniem dzieciaka i wkrótce został oddany do sierocińca, gdzie spędził większą część swojego dzieciństwa.
Ów chłopiec żył później normalnie, ale nigdy nie potrafił się do nikogo przywiązać. Polegał tylko i wyłącznie na sobie, a osoby, z którymi spędzał czas, dość szybko zniechęcały się z powodu jego dziwnych upodobań. Praktycznie każdy zrezygnował. Każdy, z wyjątkiem pewnej kobiety. Chłopak dopiero później zrozumiał, że jest łowczynią i że poluje na stworzenia, które zawsze tak go fascynowały. Do zajazdu udał się po jej śmierci.



Co na nagrobek? Zamiast stawiać nagrobek, lepiej posadźcie mu drzewo.


1 komentarz: